Co nowego w psiej nauce? – Wrzesień 2026

Co miesiąc przeglądam publikacje z zakresu nauki o psach, szukając badań, które mogą zmienić sposób, w jaki rozumiemy naszych czworonożnych towarzyszy.

Wrzesień miał pewien wspólny wątek: co dzieje się w psie, zanim zobaczymy zachowanie. W mózgu, w nastroju, a nawet w ciele na kilka sekund przed błędem. Oto badania, które zwróciły moją uwagę w tym miesiącu.

Kiedy wyłapujemy słowa z mowy, kierujemy się głównie spółgłoskami. Samogłoski są głośniejsze, ale to spółgłoski niosą więcej informacji o tym, gdzie kończy się jedno słowo, a zaczyna następne. Niemowlęta zaczynają je wyłapywać około pierwszego roku życia. Pytanie brzmi: czy do tego potrzebny jest mózg stworzony do języka, czy wystarczy dużo słuchać mowy.

Zespół z ELTE w Budapeszcie sprawdził to na psach. Zarejestrowali EEG od 20 osób i 20 psów domowych, które słuchały strumieni zmyślonej mowy, zbudowanych tak, że powtarzające się trzysylabowe „słowa” tworzył wzór albo w spółgłoskach, albo w samogłoskach.

U obu gatunków aktywność mózgu silniej podążała za rytmem słów, gdy wzór był w spółgłoskach. U obu pojawiała się też zmiana aktywności mózgu około 400 milisekund po każdym słowie, znów tylko dla słów opartych na spółgłoskach. Co ciekawe, psy, które pierwsze trzy miesiące życia spędziły na ulicy lub w schronisku, a nie w domu, wykazały tę samą preferencję.

Były też różnice. Ludzie potrafili wyłapać także wzory oparte na samogłoskach, psy nie. A ludzki mózg śledził pojedyncze dźwięki mowy, podczas gdy psi wydawał się pracować na poziomie sylab.

To nie znaczy, że psy rozumieją, co do nich mówimy, lecz, w jaki sposób mózg radzi sobie z brzmieniem mowy, u 20 psów. Sugeruje to jednak, że regularny kontakt z mową może wystarczyć, by zmienić sposób jej przetwarzania, nawet jeśli mózg nie został stworzy do języka.

Mózg twojego psa robi z twoim głosem naprawdę sporo. Ale, czy wykorzysta to w parku, to już zupełnie inna kwestia.

Morvai, B., Tóth, K.G., Boros, M., Rácz, D.S., Iotchev, I., Szabó, K., Andics, A. Neural evidence that dogs segment the speech they hear with a humanlike consonant bias. Science (2026). https://doi.org/10.1126/science.adw7709

Mowa to jeden kanał. Drugi to to, jak wyglądamy, gdy jesteśmy przygnębieni.

Lubimy mówić, że „psy wiedzą, kiedy jesteśmy przygnębieni”. To badanie sprawdziło, co robi z tym historia życia psa.

Badacze porównali 112 psów z trzech środowisk: psy domowe, psy ze schroniska i psy wolno żyjące. Znajoma osoba lub eksperymentator symulował płacz albo śpiew w pobliżu psa, a zespół oceniał patrzenie, kontakt fizyczny i zachowania skierowane poza osobę.

Płacz wywoływał więcej zachowań skierowanych na osobę niż śpiew, w każdej grupie. To, czy osoba była znajoma, miało niewielkie znaczenie, co sugeruje, że liczył się sam płacz. Psy domowe i schroniskowe poświęcały płaczącej osobie więcej uwagi niż psy wolno żyjące, a te ostatnie więcej czasu spędzały na własnych sprawach i otoczeniu.

Zwrócenie większej uwagi na płacz nie dowodzi, że pies odczuwał stres ani chciał kogoś pocieszyć. A trzy grupy testowano w różnych krajach i warunkach, więc doświadczenia życiowego nie da się czysto oddzielić.

Moim ulubionym szczegółem jest habituacja, czyli po prostu utrata zainteresowania, gdy to samo dzieje się w kółko. Wraz z powtarzaniem ekspozycji psy coraz mniej angażowały się w zadanie i zwracały się ku innym rzeczom. Co jest albo uspokajające, albo lekko obraźliwe.

Generoso, C., Nandi, S., Ayrosa, F., Resende, B., Bhadra, A., Savalli, C. Life experiences affect dogs’ responses to human crying. Sci Rep (2026). https://doi.org/10.1038/s41598-026-71958-5

Zauważenie cudzego cierpienia to jedno. Zorientowanie się, co czuje pies, to już co innego.

Badacze z Uniwersytetu w Lincoln przyjrzeli się temu, jak kliniczna behawiorystyka zwierząt używa słów strach i frustracja, i stwierdzili, że są używane luźno, często bez żadnej definicji. Przejrzeli literaturę, zostawili 86 prac o strachu i 35 o frustracji i zaproponowali ramy teoretyczne.

W ich definicji strach to reakcja na przewidywane zagrożenie fizycznej krzywdy dla osobnika. Frustracja to to, co się dzieje, gdy zachowanie nie może zostać wykonane: gdy zwierzę jest unieruchomione, ktoś wchodzi w jego przestrzeń osobistą albo do bronionego zasobu, gdy nagroda nie nadchodzi albo gdy działają naraz dwie sprzeczne motywacje.

Jeden wniosek wydał mi się zaskakujący. Bronienie zasobów często opisuje się jako strach. Autorzy przekonują, że lepiej pasuje do frustracji, bo zagrożona jest kontrola psa nad zasobem, a nie jego bezpieczeństwo. Zwracają też uwagę, że „lęk” (anxiety) może oznaczać jedno albo drugie, i sugerują, by mówić, o które chodzi.

Dlaczego to ważne: ich zdaniem pies lękliwy i pies sfrustrowany mogą mieć różne potrzeby. Mniej nadmiernej czujności w jednym przypadku, umiejętności radzenia sobie, gdy odbiera się kontrolę, w drugim. To jednak hipoteza, a nie przetestowany wynik.

To zaproponowane ramy, a nie eksperyment, a autorzy oznaczają kilka swoich kategorii jako prawdopodobne ekstrapolacje albo hipotezy do przyszłych badań.

Wilson, B.M., Soulsbury, C.D., Mills, D.S. Development of a psychobiological nosology for fear and frustration in clinical animal behavior using dogs as a model species. Front. Psychol. (2026). https://doi.org/10.3389/fpsyg.2026.1888439

Czy czyjaś obecność pomaga przy frustracji?

Psy w tym badaniu uczyły się wyjmować plastikowe kości z urządzenia, by dostać jedzenie spod spodu. Potem jedzenie przestało się pojawiać, a później wróciło. W badaniu wzięło udział 30 psów, 15 z opiekunem w pomieszczeniu i 15 bez opiekuna.

Kiedy jedzenie przestało się pojawiać, psy w obecności opiekuna wykazywały mniej zachowań frustracji i stresu. Ale obecność opiekuna nie miała wpływu na żadną z miar rozwiązywania problemu. Autorzy sugerują, że to dlatego, że psy poradziłyby sobie z zadaniem same.

Czyli psy nie były lepsze w rozwiązywaniu zagadki. Mniej je to wytrącało z równowagi, gdy przestało wydawać smakołyki.

Grupy były małe, zadanie jedno, a porównanie dotyczy różnych psów, a nie tego samego psa z opiekunem i bez. Badanie rozwija też wcześniejszą pracę tego samego laboratorium, w której obecność opiekuna zmniejszała frustrację w zadaniu społecznym.

Munafó, F., Rial, L.A., Carballo, F., Bentosela, M. Social buffering in domestic dogs: Are the owners able to decrease dogs’ frustration during a non-social task? Behav Processes 242:105439 (2026). https://doi.org/10.1016/j.beproc.2026.105439

Frustracja, strach, nadmierne podekscytowanie i boks. Porozmawiajmy o psach ze schroniska, które nie potrafią się uspokoić.

Zespół z Texas Tech przeprowadził randomizowane badanie na 50 psach ze schroniska z nadmiernym pobudzeniem, czyli dużą ilością skakania, kręcenia się w kółko, chodzenia tam i z powrotem i wokalizowania. Po tygodniu wyjściowym psy spędziły tydzień w jednej z pięciu grup: standardowa opieka (dwa krótkie spacery dziennie), spokojne wzbogacanie (dłuższy spacer plus kontakt jeden na jeden w boksie), aktywne wzbogacanie (sesje zabawy plus kontakt jeden na jeden), leki (gabapentyna i trazodon) albo leki ze spokojnym wzbogacaniem.

Psy oceniano po powrocie do boksu po codziennym spacerze lub sesji zabawy. W porównaniu z psami, które dostawały tylko standardowe dwa krótkie spacery, pobudzenie było niższe w trzech grupach: sesje zabawy, leki oraz leki ze spokojnym wzbogacaniem. Psy, które dostawały dłuższe spacery i kontakt jeden na jeden, ale bez leków, nie różniły się od grupy standardowej opieki. Grupa łączona miała najbardziej spójne zmiany, z mniejszą ilością oblizywania warg, dyszenia, wokalizowania i skakania.

Zanim dojdziemy do wniosku: „leczmy pobudzone psy lekami”. Badanie trwało to tydzień, w jednym schronisku. Nie było placebo, a tabletki podawano w maśle orzechowym albo w serze, co samo w sobie jest wzbogacaniem. Wszystkie psy przeniesiono też do lepiej wyposażonych boksów, a personel decydował, który pies trafi gdzie. Co najważniejsze, psy włączano do badania ze względu na to, jak się zachowują, a nie dlaczego. Frustracja, strach i zwykła wysoka energia mogą wszystkie dać skaczącego psa, co jest dokładnie problemem z poprzedniego badania.

Cisneros, A., O’Hanley, K., Moody, C.M., Stellato, A.C. Combined enrichment and pharmaceutical intervention reduces excessive arousal in shelter dogs in a randomized controlled trial. Front. Vet. Sci. 13:1931203 (2026). https://doi.org/10.3389/fvets.2026.1931203

Co się dzieje zanim dostrzegamy konkretne zachowanie?

Nawet dobrze wyszkolone psy detekcyjne czasem nie sygnalizują docelowego zapachu. Zwykle zakłada się, że przeoczenie po prostu się zdarza. To badanie zapytało, czy są sygnały ostrzegawcze.

Psy pracowały na bieżni z komputerowo kontrolowanym podawaniem zapachu, więc badacze znali dokładny moment pojawienia się każdego zapachu. Przyjrzeli się 4,5 sekundy przed nim. Postawę ciała, śledzoną w 29 punktach na psie za pomocą estymacji pozy bez markerów, podano modelowi uczenia maszynowego. Przewidywał on nadchodzące przeoczenie z AUC równym 0,81. Dodanie tętna, czasu między uderzeniami serca i temperatury głębokiej ciała zwiększyło odsetek wychwyconych przeoczyń z 77% do 85%. Na co model faktycznie zwracał uwagę? Głównie na to, jak pies nisł głowę i szyję i co robił ogon. Spośród miar fizjologicznych najbardziej liczyła się drobna zmienność odstępu między jednym uderzeniem serca a następnym, bardziej niż samo tętno.

Psy przez cały czas poruszały się w tym samym równym tempie, bez widocznych zaburzeń chodu. Różnice były subtelne i pojawiały się, zanim zapach w ogóle został podany, więc pies nie miał jeszcze okazji go powchać i przeoczyć.

W badaniu wzięły udział cztery psy. To była bieżnia ze stałym portem zapachowym i trącenie nosem jako odpowiedź, co jest dalekie od prawdziwych poszukiwań. W zbiorze testowym przeoczenia stanowiły dwie trzecie prób, dlatego badacze opierają się na AUC, a nie na zwykłej dokładności. A pomysł bieżącej oceny ryzyka przeoczenia u psa pokazano na jednej sesji, nie testując go porządnie. Autorzy jasno mówią, że nie jest to gotowe do zastosowania w terenie.

Ale nie ukryję, że jako osoba, która buduje narzędzie do śledzenia danych z treningu psów, przyciągają mnie sygnały, które pojawiają się przed zachowaniem.

Schultz, J., Rothkoff, L., Aviles-Rosa, E.O., Hall, N.J., Maughan, M.N. Predicting missed alerts in detection dogs. Sci Rep 16, 28712 (2026). https://doi.org/10.1038/s41598-026-71367-8

Które z tych badań zaskoczyło cię najbardziej?

Mnie – psy detekcyjne. Myśl, że zachowania można przewidzieć i zmierzyć.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *